A więc życie dalej się toczy do przodu, w tej chwili gdy czytasz mój wpis ktoś na ziemi umiera, ktoś na ziemi piję wino z 1956 roku a ktoś inny jeździ quadem, ktoś walczy o przetrwania wśród gęstej dżungli, ktoś śpi pod mostem czekając lepszego jutra, ktoś myśli o tym jak wygrał w konkursie smsowym.
A co ja robię ?
Ogarniam akcję charytatywną na rzecz fundacji Jaśka Meli - zbiórka publiczna do puszek (będę potrzebował wolontariuszy - liczę na waszą pomoc), Jasiek Mela ma przyjechać do Łomży i trochę pogawędzić. Wszystko to w okolicach Grudnia.
Dla tych którzy nie wiedzą kto to jest(wstydźcie się):
Jan Mela (ur. 30 grudnia 1988 w Gdańsku) – polski polarnik, najmłodszy w historii zdobywca bieguna północnego i bieguna południowego. Jest jednocześnie pierwszym niepełnosprawnym, który dokonał takiego wyczynu. Założył fundację Poza Horyzonty. Jest współautorem programu podróżniczego w Radiu Kraków – Między biegunami
Dla ambitniejszych
http://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Mela
No i robię jakieś tam powolne kroki aby powstała własna Marka odzieży dla ludzi z pasją.
Zbliża się zima - nowe pomysły, jak na razie w planach wyprawa psimi zaprzęgami.
Fajnie że są osoby które czytają tego bloga które piszą żeby zrobić kolejny wpis, cieszy mnie też że są wśród nich ludzie których nigdy nie widziałem na oczy i nie tylko z Łomży.
Dostałem zadanie aby napisać tu o sensie życia, ale czy to nie za głęboki wpis na tak luźnego bloga który jest o niczym i o wszystkim ? Kim ja jestem żeby mówić o takim czymś ? Mogę jedynie napisać co ja o tym myślę.
Każdy w życiu ma swój sens - jak to mówi Marek Kamiński - swój własny biegun, dla jednego sensem w życiu będą pieniądze, ktoś powie że to źle. Ale czy na pewno ? Jeśli kogoś sensem są pieniądze i cały czas je zarabia jest szczęśliwy a chyba o to chodzi żeby być szczęśliwym z tego jak żyjemy.
Dla kogoś kto tańczy sensem życia są turnieje, wolność w tańcu.
Dla kogoś kto śpiewa sensem jest każda sekunda przed mikrofonem.
Dla kogoś sensem życia może być komputer - ale czy warto kolekcjonować wirtualne wrażenia ? Ja wole je przeżywać na własnej skórze. Jeden woli ścigać się w grach rajdowych ja wolę spróbować dążyć do tego aby się przejechać takim samochodem. Jeden woli grać w counter strike ja wole iść na strzelnicę.
Można pić piwo ale czy nie fajniej by było pić te same piwo na Hiszpańskiej plaży w promieniach słońca ? Można się bawić, ale czy nie lepiej się bawić pomagając przy tym innym ?
Trzeba pośród tego wszystkiego znaleźć jakąś równowagę. Czerpać z życia przyjemność ale nie być egoistą. Bawić się ale żeby ta zabawa była pożyteczna i przynosiła coś innym.
Co powiecie za 8-10 lat - co robiliście w młodości ? szkoła/impreza/szkoła impreza no i dla odmiany szkoła. Czy to nie nudne ? Co opowiadać dzieciom ?
Ja wolę kolekcjonować nowe przygody i doświadczać nowych wrażeń mimo że kosztują one niejednokrotnie zmęczenie, nieprzespane noce jak i kłótnie z osobami o innych poglądach nieumiejących dyskutować.
Kieruję się takimi paroma zasadami:
Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj. - Już teraz pewnie sobie myślicie że jeszcze 2-3 lata temu bym coś zrobił ,,przypałowego'' teraz już jestem za stary/nie wypada/wyrosłem z tego, a co dopiero będzie za 5 lat? A co za 20 ? Temu zachęcam was do szaleństwa póki jest czas.
"Życie jest przygodą - odważ się na nią." - jak to mówi Jacek Pałkiewicz ,,Życie daje każdemu tyle ile jest w stanie wziąć'' bierzcie z niego jak najwięcej, ja biorę
"Szczęście nie płynie z tego jak wiele posiadasz, tylko jak bardzo potrafisz się tym cieszyć." - Kto się bardziej cieszy: a) Człowiek dostający nowe audi a6 b) Indianin z dzikiego plemienia dostający maczetę i koszulkę. Wartość tego pierwszego liczymy w tysiącach tego drugiego w dziesiątkach - ale w obu przypadkach dane rzeczy mają inną wartość. Cieszmy się małymi rzeczami - to pomaga. Łóżko - co to takiego ? Nic, czym tu się cieszyć kładąc się spać. Uwierzcie po paru nocach bez snu, a na dodatek wysiłku w ciężkich warunkach te łóżko jest błogosławieństwem. Kładąc się na nie czujecie się jak w raju - ale przecież to te same łóżko co wcześniej. Dlatego starajmy się cieszyć małymi rzeczami - uśmiechami innych, drobnymi gestami.
"Wszystkie zwierzęta oprócz człowieka wiedzą,
że najważniejszą w życiu sprawą jest się nim cieszyć." - WIĘC SIĘ CIESZMY
Tak nawiązując do tematu:
Sens życia każdy musi znaleźć sam: dla jednego to poszukiwanie przygody dla innego kolejny rajd. Nie róbcie podstawowego błędu - nie zamykajcie się na nowe doświadczenia np. ,,nie idę na tenisa bo wiem że mi się nie spodoba'' znałem ludzi którzy mówili w podobny sposób i nie chcieli zacząć a teraz zajawka do której byli anty jest ich całym życiem i nie wyobrażają sobie dnia bez niej.
Życzę wam wszystkim żebyście odważyli się marzyć a potem te marzenia zamieniali w realne doświadczenia jak nie za dzień to za 2 lata jak nie za 2 to za 10. Wszystko jest możliwe - trzeba chcieć i dążyć z uporem do tego, niejednokrotnie ryzykując ale chyba stawka jest wysoka.
POWODZENIA. Pozdrawiam
Czekam na komentarze - skoro i tak już straciliście tyle czasu żeby przeczytać to chociaż napiszcie co myślicie.